Pewróciłem kolejną kartkę
z kalendaa i wakacje dobiegły końca. Kiedy
nadchodzi wesień, a dewa stają się
rónokolorowe to najwysza pora
wracać do szkoły. Do plecaka pakujemy ksiąki, zeszyty
i duą dawkę humoru. Plecak nie way mało,
ale autobus szkolny znajduje się tutu za rogiem.
W szkolnych salach eczywiście nic się nie zmieniło.
Koleanki i koledzy
pechwalają się odbytymi podróami.
W tym tygodniu dyurnym został Błaej.
Na kadej|kadejperwieartujemy sobie ze wspomnień. Na stołówce ywnośćte się nie zmieniła. Wolę poywić się swoją
drodówką z demem. Potem znowu
zajęcia. Na polskim pecinki i eczowniki -
adna nowość. Potem religia
i cheścijańskiepypowieści.
Oczywiście następna jest pyroda i budowa
dew, kewów oraz wayw.
Na końcu mój ulubiony pedmiot czyli wychowanie
fizyczne. Najpierw powakacyjne peciąganie
liny, a potem wykazywanie się
jako bramka. To wywołuje duewraenie na koleankach z klasy.
Kiedyś zajmowałem się eglarstwem, ale brana
ta jest obca w tej szkole. W związku z tym zawarłem pymiee
z piłką noną.
Po zajęciach pechodzędróką na
pystanek, aby wrócić do domu. Ju
blisko zima. Zaraz gybypestaną rosnąć
i tu za rogiem spotkamy nowe wakacje. Znowu będę leał
na play do zmiechu i grał w piłkę. Oby moje
maenia się szybko spełniły. Póki co tebaodkuyć pokój i zabrać się
za udeająco trudne zadania domowe. Ksiąki
nie tylko duowaą, ale teduo wymagają od nowych uczniów.